Pokazywanie postów oznaczonych etykietą domowe męskie biuro. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą domowe męskie biuro. Pokaż wszystkie posty
Moje Mieszkanie, jestem na łamach magazynu ♥

piątek, 28 kwietnia 2017

Moje Mieszkanie, jestem na łamach magazynu ♥






Jestem w gazecie !!!!! łaaaaaaaaaał !!!!!!!!!!!

Czujecie moją radość , czujecie, te emocje !!!!!!!.......
...... ale od poczatku ....

     Moja przygoda z blogiem zaczęła się kilka lat temu, wtedy też odkryłam mnóstwo innych wspaniałych blogów polskich i zagranicznych. Do niektórych zaglądałam częściej do innych rzadziej. Niektóre pojawiały się też w kolorowych magazynach wnętrzarskich i wtedy pojawiła się myśl, marzenie, że może kiedyś ja mogłabym być w takiej gazecie. Wtedy wydawało mi się to tak nierealne, odległe, że przestałam w ogóle tym zaprzątać sobie głowę. Pracowałam nad swoim blogiem a także nad tym aby nasz domek zmienić tak jak to sobie wymysliłam.
 Minęły lata i .... marzenie stało się bardziej realne. Dostałam propozycję sesji zdjęciowej do Mojego Mieszkania i ... jestem !!!!!
Spełniło się moje kolorowe marzenie. Kochani warto marzyć !!!!!
 Nie mam słów na opisanie moich uczuć w momencie zobaczenia zdjęć z naszego domu w gazecie, mnóstwo pozytywnych emocji !!!


 Od momentu sesji wiele zmieniło się już w naszym domu, sesja miała miejsce ponad rok temu, ale i tak z rozrzewnieniem spoglądam na zdjęcia. To było bardzo ciekawe doświadczenie.





fot. Piotr Mastalerz


Dziękuję bardzo pani Joli Musiałowicz, za to , że zaprosiła mnie do tej sesji. 

Kochani, 
jeżeli macie ochotę na więcej zdjęć, zajrzyjcie do 
majowego magazynu Moje Mieszkanie.






Lotem błyskawicy, before- after 2015roku

sobota, 9 stycznia 2016

Lotem błyskawicy, before- after 2015roku








Wystrój naszego domu ciągle się zmienia, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, ale przecież wiecie , że to nie jest takie proste. W pewnym momencie idzie impuls, muszę coś zrobić, zabieram się zatem lotem błyskawicy, obmyślam, planuję, potem czas na realizację.
Lubię jak wszystko idzie gładko, bez niespodzianek, które opóźniają końcowy efekt. Ale nie zawsze tak jest. Czasami mam nieziemską cierpliwość, śmieję się, że przecież sama tego chciałam, ale bywa i tak , że wkurzam się i przyrzekam sobie, że to już ostatni raz. że dość mam tego bałaganu, sterty rzeczy, z którymi trzeba coś zrobić/ czyt. upchać na strychu/. A już za chwilę, kiedy zza zakrętu wyłania się efekt pracy, emocje biorą górę, jestem pełna wiary, szczęśliwa, że to była dobra decyzja i po raz kolejny zabieram się za nową rewolucję lotem błyskawicy... Wycieram pot z czoła, wyczesuję kurz z włosów i idę dalej.




Ubiegły rok był bardzo bogaty w doznania wnętrzarskie, powiedziałabym , że nasz dom przeszedł niejedną rewolucję. Już pierwsze dni stycznia  przyniosły pierwsze zmiany. Na pierwszy ogień poszedł stolik , wymiana na nowy , biały, o zakupie którego długo myślałam.

TUTAJ


Tak było jeszcze w 2014r. w aranżacji wiosennej.


Styczeń 2015r., nowy stolik Isala z Ikei.



Styczeń to również początek rewolucji , trudnej rewolucji kuchennej. Miałam chwile zwątpienia, nawet załamania. Ale na szczęście złe emocje minęły kiedy cały projekt został zakończony. Fronty szafek malowała mi profesjonalna firma, więc nie obawiałam się efektu ich pracy ani trwałości. Sama malowałam boki szafek, witrynkę stojącą na blacie, blat barku. Malowałam półki. Dalej jednak nie było tego wymarzonego efektu, dlaczego ?, denerwowała mnie glazura, którą zdecydowałam się również pomalować i to było bardzo dobre posunięcie, cały projekt zaczął nabierać smaku.
Początkowo  w kuchni stał stół z tarasu, /stół z kuchni czekał w piwnicy na swój czas, na białą farbę/. Nastała wiosna , stół prostokątny wystawiłam na taras a stół kuchenny już pomalowany stanął w kuchni.
 Ostatnim elementem był zakup białych krzeseł. Oczywiście w międzyczasie powstało kilka projektów DIY.
Biała kuchnia:
TUTAJ i
TUTAJ






Kiedy zrobiłam rewolucję w pokoju Michałka w roku 2014 miał ponad 2 latka, teraz to czteroletni chłopczyk, musiałam wymienić jego niemowlęce łóżeczko na inne bardziej dorosłe. Wprowadziłam kilka zmian, np. zniknęła sofa, zrobiło się więcej miejsca.



Skrzynia  a'la drewniana, która mieści całą masę pluszaków, piłeczek i jeszcze mnóstwo innych zabawek, niezmiernie przydatna , jako ostatnia w tym pokoju zmieniła swój wygląd. Dostała trochę szarej farby a na jej wieku pojawiła się droga dla samochodzików.
Do tego nad skrzynią zawisła tablica.



Uszyłam Tipi, zrobiłam płotek jako osłonę grzejnika.



W korytarzu stanęły nowe mebelki, dwie szafki Isala, witrynę przenieśliśmy do pokoju Milenki.
Before w wersji zimowej, i after już w wersji wiosennej.



Teraz wygląda to tak.



W sypialni pojawił się nowy zagłówek, obiłam gąbką i materiałem, kupiłam nowe szafki Hemnes i abażury do lampek. Uszyłam nowe pasiaste zasłony i stanęła stara bieliźniarka.





Tutaj zdjęcie pięterka z początków blogowania.
Najpierw przemalowałam pomarańczową ścianę i postawiłam kanapę. Tak pięterko prezentowało się do roku 2014.
Potem następowały kolejne zmiany. Pojawiła się komoda, nowe dekoracje i druga kanapa. 

Pięterko TERAZ


Kawałek murku też przeszedł kolejną metamorfozę. Początkowo był pomarańczowy, potem szary a teraz jest pomalowany czarną tablicówką.
Powiesiłam czarne półki Ribba.




Oczywiście to nie koniec zmian na pięterku, mam już mnóstwo planów, jak ma ono wyglądać, będzie się działo !

Czas wiosenno- letni skłania nas do wychodzenia na zewnątrz, do ogrodu, na taras. Tutaj nastąpiły zmiany kosmetyczne, jakiś inny układ rozstawienia mebli, nowe kwiaty, nowe donice, ale i nowy mebelek, który stał się miejscem eksponowania dekoracji, kwiatów ale także miejscem na  pudełko ze sztućcami, serwetki a nawet drobne narzędzia ogrodnicze.



W ogrodzie, pod tymczasowym pawilonem pojawił się nowy stół drewniany, okrągły na metalowej nodze i dwa nowe fotele wiklinowe .




Jesienią po wakacjach przyszła pora na odświeżenie pokoju uczennicy. Długo planowałam czarną ścianę, a właściwie właścicielka pokoju domagała się, więc w końcu uległam i córce i sobie. Na ścianie pojawiła się również drabinka gimnastyczna, którą też trochę podrasowałam kolorystycznie. Na bocznej ścianie zawisła nowa szafka.
TUTAJ




Witryna z korytarza na miejscu komody z szufladami.
/trochę jej tutaj nie widać ale innego zdjęcia nie znalazłam/
TUTAJ można zobaczyć więcej.





Jesienią pokazałam również mały lifting niedużej gościnnej łazienki.
Pobawiłam się tkaniną, kolorem i niewielkim kosztem łazienka została odświeżona i podrasowana.
TUTAJ




Jesień a dokładnie październik to również rewolucja w pokoju mojego męża.
 Powstało nowe domowe biuro, mega męskie wnętrze. Powstało z tego co było, ponieważ starą sofkę ubrałam w nowe grafitowe pokrycie, regał przemalowałam na czarno, zostało biurko, krzesła.
Powstały nowe półki.
Nowy stary żyrandol, kilka dodatków.
No i oczywiście tapeta, moja pierwsza tapeta w naszym domu.
TUTAJ






To by było na tyle , oczywiście w międzyczasie powstawało mnóstwo mniejszych projektów, które mogliście śledzić na blogu. Uważam ten rok za bardzo udany i pracowity.
Mam również plany na ten nowy rok. Przede wszystkim muszę zająć się pięterkiem, swoją pracownią i kreatywnym miejscem dla dzieci. Podrasowaniem miejsca do czytania z biblioteczką, której jeszcze nigdy nie pokazywałam.
Może spełni się moje marzenie, kolejne marzenie Ali ? Kto wie, jestem pełna optymizmu.
,A teraz lotem błyskawicy zabieram się za obiad, miłej soboty i niedzieli.




Męskie domowe biuro i pierwsza tapeta !

środa, 18 listopada 2015

Męskie domowe biuro i pierwsza tapeta !







Od dłuższego czasu zastanawiałam się jak ten pokój ma wyglądać. Przede wszystkim musiał spełniać funkcję biura, musiał spełniać wszystkie gusta właściciela, męskiego członka naszej rodziny.
 Kusiło mnie, aby wprowadzić tutaj sporą dawkę bieli, ale nie . Są drobne białe dodatki, są dwie ściany w tym kolorze, ale jest również czarny, szary, jest drewno.
Pamiętacie, jak pisałam, że remont tego pokoju był niespodzianką dla mojego męża. Nie było go tydzień i miałam tyle czasu, aby przeprowadzić metamorfozę pokoju. Czułam się, jakbym była w jakimś programie, 7 dni na zmianę wnętrza. Czułam podekscytowanie, tym bardziej, że zainteresowany nie wiedział o remoncie i miał być to prezent z okazji dziesiątej rocznicy ślubu.

Były zasłonięte oczy, była kokarda na drzwiach i było , ŁAŁ, mimo, że ktoś zdążył się wygadać, że robię jakąś rewolucję.



Z pokoju zniknęły dwa regały drewnopodobne. Pozostało biurko, stare, które mąż bardzo lubi, ja zresztą również.  Pozostała także sofka i fotel ale zmieniły tapicerkę. /marzy mi się tutaj jakiś chesterfield/. Brakuje stolika kawowego ale mam juz pomysł, jaki ma być.


Zrobiłam półki. Zwykłe deski sosnowe ze sklepu budowlanego najpierw potraktowałam wszelkimi ostrymi narzędziami aby je postarzyć, żeby wyglądały na bardzo stare. Gwóźdź, piła, pilnik. Potem nakładałam różne farby. Najpierw pomalowałam, ale nie całą powierzchnię szarą farbą akrylową, następnie pasy impregnatem, a następnie woskiem w kolorze dębu. Dużo tego ale efekt został osiągniety, nie widac tego na zdjęciach ale deski wyglądają jakby wyjęte z morza, w którym przeleżały kilka lat.


Stary brązowy regał Ikea pomalowałam na czarno.


Zastosowałam moją ulubioną farbę tablicową na wystającą część ściany a dalej położyłam tapetę ! 


Moja pierwsza tapeta. Jest to tapeta winylowa na podkładzie fizeliny, kładzie się ją dosyć prosto, ponieważ maluje się klejem jedynie ścianę. Mimo to zabawy przy tym było masę, klej szybko schnie i wchłania się, więc trzeba było pokrywać ścianę wielokrotnie aby tapeta dobrze się przykleiła, ale udało się ! Oczywiście nie zrobiłam tego sama, brat był tutaj głównym dowodzącym , ja byłam od podcinania, wyrównywania, podtrzymywania.







Tę tapetę jakiś czas temu zobaczyłam w magazynie wnętrzarskim i od razu zaświtał mi pomysł na biuro męża. Ona nadaje ton temu wnętrzu.




Wnętrze nabrało męskiego charakteru, najważniejsze, że podoba się mężowi. 
Każdy kto wchodzi do biura od razu zwraca uwagę na tę tapetę. 
Spodobało mi się tego typu wykończenie ściany i powiem Wam tylko, tak cichutko, że kolejna tapeta czeka na przyklejenie, tym razem w pokoju Milenki.
Kiedy nastąpi jej przyklejenie, jeszcze nie wiem, póki co powoli wprowadzam do domu klimat zimowy i świąteczny. Robię kalendarz adwentowy i zastanawiam się nad nowymi dekoracjami świątecznymi.





W tym roku planuję dwa kalendarze adwentowe, dla Michałka i Milenki. Już niebawem pokażę.
Do miłego Kochani, pa pa.


Tapeta Replik: tapetyswiata.pl /rewelacyjnie szybka dostawa, polecam/